Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. 
Welcome visitor you can log in or create an account
A+ A A-
Oko

Oko (4)

Historia getta w Kołbieli

http://mazowsze.hist.pl/19/Rocznik_Minsko_Mazowiecki/1046/2015/37627/ - dostep 6 grudnia 2020

Obóz gospodarki wodnej w Kołbieli

W 1941 r. w Kołbieli Niemcy utworzyli getto, w którym przebywało około 1000 osób. Byli to przede wszystkim Żydzi miejscowi, ale znaleźli się też w nim przesiedleńcy z pobliskich wiosek, a także z dalszych osad powiatu oraz uciekinierzy z Mińska. Wśród nich znalazło się też blisko 70 Żydów z gminy Glinianka, przesiedlonych do Kołbieli jesienią 1940 r. Zamieszkali w miejscowej bóżnicy pod opieką tamtejszych władz gminy żydowskiej. W listopadzie 1941 r. przesiedlono tu 157 Żydów z Jakubowa i Wielgolasu. Trafiła tu także kilkudziesięcioosobowa grupa Żydów zgromadzonych w areszcie otwockim, już po akcji deportacyjnej w tej miejscowości, która miała miejsce w dniu 19 sierpnia 1942 r. Władze niemieckie nakazały też przeniesienie się do tutejszego getta pozostałym Żydom z mniejszych miejscowości wraz z całym dobytkiem. Na początku września przesiedleni tu zostali mieszkańcy getta w Latowiczu.

Getto w Kołbieli nie miało charakteru zamkniętego, Żydzi nadal mieszkali w swoich domach, ale obowiązywały ich wszystkie antyżydowskie przepisy. Aż do ostatnich dni przed akcją likwidacyjną ta wieś gminna uważana była za bezpieczną, chroniącą przed wywózką:

Przecież tam nie m a getta ogrodzonego, Żydzi żyją tam razem z Polakam i to gdyby stamtąd chciano wywieźć Żydów, musiano by przede wszystkim urządzić getto. Tak, można się tam spokojnie udać.

Od wiosny 1942 r. funkcjonował tu obóz pracy podlegający niemieckiemu Oddziałowi Gospodarki Wodnej (do 1941r. Grupie Gospodarki Wodnej) w Wydziale Wyżywienia i Rolnictwa w rządzie GG. Zadaniem zatrudnionych tu przymusowych robotników były prace przy regulacji rzeki Świder oraz kopanie rowów melioracyjnych na pobliskich łąkach1. Wpisywały się one w szeroko zakrojone niemieckie plany zmierzające do uregulowania stosunków wodnych w dystrykcie warszawskim. Ponadto pewna część robotników z getta kołbielskiego zatrudniona była przy rozbudowie i naprawie szosy lubelskiej, biegnącej w kierunku Otwocka i Mińska.

Dnia 27 września 1942 r. getto i obóz w Kołbieli zostały zlikwidowane. O tym wydarzeniu napisał w swoich wspomnieniach Calel Perechodnik:

Pewnego dnia gruchnęła wieść, że odbyła się akcja w Kołbieli. I tam Żydzi spodziewali się akcji obliczyli w sobotę, że odbędzie się w poniedziałek. Tymczasem odbyła się w niedzielę o czwartej rano.

Żydzi kołbielscy spodziewali się, że Niemcy przygotowują deportację, tak jak to miało miejsce wcześniej w innych osadach powiatu. Docierały tu przecież przerażające wieści o masakrze podczas wysiedlania Żydów z Mińska w sierpniu, czy wcześniej z Otwocka. Wielu z nich sądziło, iż praca na rzecz Niemców na łąkach i na szosie uchroni ich przed wywózką. Dlatego też większość mieszkańców getta schroniła się w bożnicy, którą, jak zapisał C. Perechodnik, uważała za obóz pracy. Niestety, nad ranem 27 września nakazano wszystkim opuścić budynek synagogi i zgromadzić się na rynku. Stamtąd kolumnę około tysiąca mężczyzn, kobiet i dzieci pieszo pognano na stację kolejową w Pilawie. Tam załadowano ich do bydlęcych wagonów i wywieziono do obozu zagłady w Treblince. W transporcie tym, oprócz mieszkańców Kołbieli i pobliskich miejscowości, znaleźli się również Żydzi z Otwocka, w tym kilku tamtejszych żydowskich policjantów, którzy uciekli podczas akcji likwidacyjnej. Dzieło zagłady dopełniło zniszczenie przez Niemców kołbielskiej bóżnicy.

Z pozostałej w mieście małej grupy ludności żydowskiej Niemcy utworzyli nową kolumnę roboczą, która pracowała na szosie lubelskiej. Tu także powtórzył się scenariusz znany z innych obozów i byłych gett - stała się ona przynętą dla „niedobitków” akcji likwidacyjnej. W kolejnych dniach dołączali więc do niej inni, ukrywający się w okolicy Żydzi. Nie mając dokąd pójść, poszukiwali ocalałych członków rodziny lub po prostu liczyli na nową szansę przeżycia:

Pozwolono nawet starszym kobietom również znajdować się w obozie. Zarządzający Niemiec był starszym człowiekiem i nie chciał własnoręcznie zabijać kobiet, wiedząc, że i tak, wcześniej czy później zginą ale z innych rąk.

Ukrywający się po „aryjskiej” stronie C. Perechodnik, rozumiejąc całą perfidię niemieckiej polityki „ostatecznego rozwiązania”, pisał te słowa z wielką dozą goryczy a nawet cynizmem, zdając sobie sprawę z nieuchronności żydowskiego losu i udziału żydowskiej policji w „dziele” Zagłady.

Czytaj dalej...

Kirkut (cmentarz żydowski w Kołbieli)

W 1820 roku w miejscowości żyło 125 wyznawców judaizmu. Dziewiętnasty wiek to okres burzliwego przyrostu liczby kołbielskich Żydów. W 1883 roku "Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich" opisując Kołbiel podawał: "w 1861 roku było tu 36 domów, 619 mieszkańców (505 Żydów); obecnie 50 domów, 800 mieszkańców (600 Żydów)".
W 1909 roku w mieście żyło już 2.077 osób pochodzenia żydowskiego, co stanowiło około 89% wszystkich mieszkańców. W 1941 roku w Kołbieli Niemcy utworzyli getto. 27 września 1942 r. wszyscy żydzi zostali deportowani do obozu zagłady w Treblince.

W Sufczynie przed II wojną światową mieszkała rodzina Cukremanów, którzy byli właścicielami młyna "Pęchery". 

Czytaj dalej...

Dworek Dudzianka zabłyszczy

Mieszkańcy Sufczyna oraz radni gminy Kołbiel odetchnęli z ulgą, gdy zabytkowy dworek Dudzianka w Sufczynie, zbudowany w 1827 r., został sprzedany. Mieli nadzieję, że nowy właściciel zacznie go remontować, a tym samym przywracać mu dawną świetność.

alt

– Od 2007 r. podejmowałem z radnymi i mieszkańcami wsi wiele działań, by dworek wydzierżawić lub sprzedać – informuje wójt gminy Kołbiel Adam Budyta. - Zainteresowanie różnego rodzaju fundacji i stowarzyszeń było duże. Kiedy jednak dochodziło do szczegółowych oględzin wnętrza budynku, wszyscy wycofywali się ze względu na zbyt duże nakłady finansowe, jakie musieliby ponieść, by dworek mógł funkcjonować. Dodam, że budynek został okradziony z kaloryferów, pieca, rur i wszelkich metalowych urządzeń. W wyniku podpalenia uległ też zniszczeniu budynek gospodarczy – stajnia. Sprawców obu tych zdarzeń nie wykryto, a dworek z roku na rok popadał w ruinę. Zarówno dwór, jak i przyległy do niego park wpisane są do rejestru zabytków województwa mazowieckiego pod nr. A-187/763. W ramach prowadzonego nadzoru konserwatorskiego przeprowadzono kontrolę przestrzegania oraz stosowania przepisów dotyczących ochrony zabytków i opieki nad zabytkami. Stwierdzono, że stan techniczny całego obiektu kwalifikuje się do przeprowadzenia kompleksowych prac konserwatorsko-remontowo-budowlanych. Zostały wydane zalecenia pokontrolne nakładające na właściciela wykonanie szeregu prac i działań w celu zabezpieczenia obiektu przed dalszą degradacją, co oczywiście wiąże się z dużymi nakładami finansowymi. W 2013 r. dworek został kupiony, a tym samym nowy właściciel, Żaneta Poirieux, przejęła zobowiązania konserwatorskie – wyjaśnia wójt Adam Budyta. Dwór jest murowany, parterowy podpiwniczony, zbudowany na planie prostokąta, z występami podtrzymującymi balkon; dach czterospadowy kryty blachą; park podworski z 300-letnimi lipami, klonami i platanami, zegar słoneczny w alei podjazdowej z 1836 r., figura Matki Boskiej z 1910 r.

Więcej w TR Nr 3. z 23.01.2014r.

źródło: http://www.tygodnikregionalny.pl/o-tym-sie-mowi/222-dworek-dudzianka-zabyszczy.html (dostęp styczeń 2016)

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

stroj kołbielski